czwartek, 15 września 2011
Nasze mazury to cud natury
Muszę przyznać się do tego, iż przez wiele lat żyłem nieświadomym faktu ogromnego wdzięku polskich Mazur. Musiałem dopiero pojechać w ten prześliczny zakątek Polski by na własne oczy zobaczyć jego urodę i ulec niekłamanej fascynacji. To właśnie tam spędziłem najcudowniejsze wakacje w swoim życiu, tam przeżyłem niezapomniane przygody, o których nie miejsce tu i czas by opowiadać. Podczas gdy wiele regionów w naszym kraju rywalizuje ze sobą o miano „najbardziej polskiego” to w cichych, skromnych niewyrywających się przed szereg Mazurach ujrzałem kwintesencje naszej skrupulatnie zapominanej tradycji. Byłem świadkiem wielu obrządków, ceremonii świeckich i kościelnych, zapominanych w innych częściach naszego kraju. O wielu wcześniej czytałem, ale z większością zetknąłem się po raz pierwszy. Nawet nie o same tradycje tutaj chodzi, a o podejście ludzi do ich pielęgnowania. Tradycja to na Mazurach cos świętego, coś o co dbać należy z wielkim poświęceniem. Młodzi ludzie, wychowywani od najmłodszych lat w tym duchu doskonale rozumieją punkt widzenia rodziców, pozostają wierni ich przekonaniom, w których z czasem się zakochują. Uważam, iż Nasze Mazury To Cud Natury, natury ludzkiej dbającej o to, co polskie. Powinna to być lekcja dla wszystkich Polaków z całego kraju. Dziś, młodzież jest bardzo niechętna tradycji, uważając ją za niemodną i wstydliwą. Są oporni wobec najprostszych obowiązków wiążących się z jej przestrzeganiem. Konsumpcjonizm współczesnego, pędzącego świata nie widzi miejsca na wartości duchowne i estetyczne. Powoli odcinamy się od naszej przeszłości, stajemy się anonimowi. To tego, nie windsurfingu nauczyłem się na Mazurach. Tamtejsi ludzie i ogólnie, całe Nasze Mazury To Cud Natury. Polecam każdemu wycieczkę w to miejsce, spotkanie z tradycją dzielnie pielęgnowaną przez jego mieszkańców.
Nasze mazury to cud natury
Kocham windsurfing. Przez cały rok odmawiałem sobie wszystkiego by z ciężko odkładanych pieniędzy kupić sobie wymarzony sprzęt do tego sportu wodnego, to jest: kombinezon, maszt, żagiel i oczywiście deskę. Za resztę kwoty zorganizowałem sobie wyjazd na północny wschód wiedząc, że Nasze Mazury To Cud Natury. Z opowieści ludzi spędzających tam wakacje wywnioskowałem, iż jest to piękne miejsce, idealne do wypoczynku. Bogate w setki naturalnych zbiorników wodnych Mazury to region stworzony dla surferów. Byłem zupełnie zielony w tym temacie, ale ufny we własne możliwości doszedłem do wniosku, że najzwyklej w świecie pojadę nad jedno z tamtejszych jezior, przywdzieję czarny kombinezon i spróbuje sobie posurfować. W sumie, cóż trudnego w tym, aby stanąć na desce i trzymać kilku kilogramowy maszt. Odpowiedź została mi udzielona przez mazurski wiatr w akompaniamencie donośnego plusku, jaki dał się słyszeć na skutek mojego ciała wpadającego do wody. Po błyskawicznym wygramoleniu się powrotem i bacznym monitorowaniu sytuacji „czy nikt nie widział” postanowiłem podjąć kolejną próbę wierząc, iż teraz znając już siłę wiatru, dzięki pewniejszemu chwytowi ujarzmię mój niesforny sprzęt. Bojowo wstałem na równe nogi chcąc pochwycić masz. Spadając do wody ze zgrozą uświadomiłem sobie, że to nie wiatr i żagiel (którego nie zdążyłem dotknąć) były winowajcami mojego upadku. Kupiłem krzywą deskę! Snując w myślach nieładne insynuacje na temat profesji zawodowej mamy sprzedawcy w sklepie windsurfingowym doholowałem złośliwą deskę do brzegu. Po wnikliwej, ale krótkiej obserwacji doszedłem do wniosku, że albo deska jest krzywa wyłącznie na wodzie, albo nie jest krzywa wcale. Z konsternacją zaakceptowałem drugą teorię. Nie nauczyłem się szurfować, ale i tak spędziłem niezapomniane wakacje pełne uniesień i przygód. Postanowiłem, że wrócę tu za rok, ale już bez żadnych sprzętów, bowiem Nasze Mazury To Cud Natury.
Nasze mazury to cud natury
Najwspanialszymi wakacjami jakie kiedykolwiek spędziłem była nisko budżetowa wyprawa na północ Polski, na malownicze Mazury. Dwoma najważniejszymi elementami mojego wyposażenia, świadczącymi o wielkiej przebojowości i odwadze były wysłużony rower oraz dwuosobowy namiot. Umocowawszy bagaż, składający się wyłącznie z niezbędnych elementów, koniecznych do przeżycia, na stalowym, obszernym bagażniku usiadłem w siodełku i nacisnąłem na pedały. Jechało mi się bardzo dobrze, trasę pokonywałem szybciej, niż to sobie zakładałem. Ciepły wiatr łuskał policzki, ptaki przelatywały nade mną zataczając koło, jakby troszkę zdziwione tym, co widzą. Założeniem mojej trasy było jak najszybsze dojechanie do Mazur, a następnie przejechanie ich wzdłuż i wszerz, zatrzymując się w oznaczonych na mapie punktach noclegowych. Granicę regionu przekroczyłem wieczorem trzeciego dnia. Mimo, iż słońce, które już niemal całe zanurzyło się w horyzoncie nie pozwalało zobaczyć wiele, to, co udało mi się zaobserwować zapadło mi w pamięci, swym ujmującym wdziękiem. Krajobraz był piękny i naturalny. Od razu uświadomiłem sobie, że Nasze Mazury To Cud Natury. Starałem się wybierać jak najmniej uczęszczane drogi, by warkot przejeżdżających pojazdów nie zakłócał mi delektowania się przyrodą. Mimo głodu i ogromnego zmęczenia pedałowałem z całych sił. Chciałem dojechać do stawu leżącego nieopodal malutkiej miejscowości i nad nim rozbić pierwszy obóz. Dynamo na moim rowerze bzyczało kojąco oświetlają wąską szosę. Było dobrze po północy, gdy znalazłem się na miejscu. Ze zmęczenia zasnąłem od razu w zasadzie nierozbitym namiocie, wspartym jakoś na dwóch mocowaniach. Nazajutrz ruszyłem w dalszą drogę, zagłębiając się coraz bardziej w ten region nie mogłem pohamować swojej fascynacji. Pedałowałem i pedałowałem, w duchu powtarzając sobie, że Nasze Mazury To Cud Natury.
Nasze mazury to cud natury
Jest już coś takiego w ludziach, że fascynują ich jeziora. Lubimy je, zgodnie uważamy za piękne i magiczne. Być może z powodu słodkiej wody dającej życie, lub też z powodu źródła pokarmu w postaci ryb, w jakie bogate są stawy i jeziora od wieków wykształciła się w nas sympatia do tych zbiorników. To, co daje życie może je jednak i zabrać. Największe polskie jeziora znajdujące się na Mazurach, gdy tylko zmieni się pogoda, mogą okazać się śmiertelnie groźne. Choć od setek lat zabierały bezpowrotnie dziesiątki nieostrożnych rybaków, ludzie woleli wierzyć w dobroć tych miejsc, winą za tragedię rzeczonych nieszczęśników obarczając złe nimfy oraz topielców. I być może jest coś w naszej podświadomości, kształtowanej latami przez tradycje ludową. Odwiedzając Mazury, wędrując równolegle do tafli wody czujemy coś osobliwego, wyczuwamy czyjąś obecność, czujemy się obserwowani, bacznie odwracając głowę przy każdym pluśnięciu wód. Również, a może przede wszystkim to sprawia, że tak przyciąga nas to miejsce. Lubimy magię, jaka w nim krąży. Kochamy słuchać łabędzi i rybitw idąc w trzeszczącej, nadwodnej trawie wyciągniętą ręką głaszcząc pałki trzciny. To właśnie dzięki jeziorom Nasze Mazury To Cud Natury. Przeszło dwa i pół tysiąca jezior. Każde zupełnie inne od pozostałych, oryginalne i niepowtarzalne. Każde posiadające swoją własną, odrębną historię, którą z ochotą opowiadają ludzie mieszkający w położonych wokół wsiach. Wycieczka na mazurskie jeziora jest czymś więcej niż tylko wypoczynkiem. To okazja poczucia więzi człowieka z wciąż nieodgadnioną naturą, która w tym miejscu dochodzi do głosu zdecydowanie bardziej, niż ma to miejsce w innych regionach Polski. Morskie Oko w Tatrach odwiedza corocznie więcej osób, niż wszystkie mazurskie jeziora, chociaż z każdym wiąże się równie fascynująca legenda. Nasze Mazury To Cud Natury, nauczmy się go doceniać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)